Witajcie.
Trochę mnie nie było,ale miałam bardzo ważny powód. Byłam bardzo zajęta a to za sprawą...
Tej ślicznej kruszynki - Zosi, mojej wnuczki. Jestem przeszczęśliwa, ponieważ w mojej rodzinie rodziły się same chłopaki, ja mam dwóch synów, a mój brat 3 synów, ani jednej dziewuszki, ale jest, wreszcie jest dziewczynka.
No a tu moje wnuki w komplecie, Jakub i Zosia.
Ale nie myślcie, że nic nie robiłam, właściwie to sama nie wiem kiedy znalazłam czas na tworzenie i parę rzeczy powstało, a dziś pokażę tylko notesiki, bo już padam na nos. Następnym razem pokażę resztę.
Już od dawna nosiłam się z zamiarem uporządkowania moich wypróbowanych przepisów kulinarnych no i wreszcie nastąpił ten moment, że sobie zrobiłam mój własny, prywatny przepiśnik.
Kolory trochę wyszły przekłamane, bo w realu to piękny kolor zielony, a tu wyszedł nijaki, nie wiem czemu, może zbyt jasne tło?
A ponieważ rzadko robię coś tylko pojedynczo to idąc za ciosem zrobiłam jeszcze jeden.
Wrrrr, no normalnie nie mogę patrzeć na te zdjęcia, musicie mi to wybaczyć, postaram się następnym razem o lepsze ujęcia.
Na dzisiaj to wszystko , wkrótce pokażę resztę moich prac, wspomnę tylko że wreszcie zagospodarowałam moje morskie skarby z lutowego pobytu ( jeszcze trochę i minie rok) nad morzem.
Pozdrawiam zaglądających i tych, którzy zostawiają ślad swojej bytności u mnie, bardzo za to dziękuję i do następnego.